Posty

Pożegnanie z babcią

Obraz
Ten wpis całkowicie poświęcę bardzo ważnej dla nas osobie - mamie mojej żony, mojej teściowej, babci moich dzieci. Odeszła niedawno po długiej chorobie nowotworowej. Odeszła, jak wszyscy bliscy, za szybko. Iza - bo tak miła na imię - była bardzo obecna w życiu naszej rodziny, była ważna i stanowiła nierozerwalny element naszego życia. Czas Jej odejścia to okres bardzo trudny dla mojej żony, dla mnie, ale także w sposób szczególny dla naszych dzieci. To także czas wielkiej nauki i bolesnych acz owocnych rodzinnych rekolekcji. Jesteśmy rodziną katolicką, więc śmierć dla nas nie jest końcem wszystkiego, a początkiem nowego życia. W teorii wszyscy katolicy tak powiedzą, Jednak w zderzeniu z realnym odchodzeniem bliskich zawsze jest to nauka. I jak wspomniałem  - rekolekcje. Moja żona bardzo pracowała nad nawróceniem swojej mamy, która gdzieś w życiu zgubiła kontakt z Żywym Chrystusem. Nie była ateistką, ale - jak to u nas określamy - osobą wierzącą a niepraktykującą. Taki popularn...

Wybór dziecka

Obraz
 Miałem nieco inny plan na kolejny wpis, ale życie pisze najlepsze scenariusze. I tak wczoraj, nasza niespełna szesnastoletnia córka zapytała nas, co byśmy zrobili gdyby poinformowała nas, że nie chce chodzić do kościoła czy religię w szkole. Niby byłem na taki moment przygotowany, opisywałem to nawet we wcześniejszych wpisach, jednak gdy się wydarza - zawsze jest to sytuacja emocjonalnie trudna dla rodzica. Ale jak to? Co to w ogóle jest za pytanie? Skąd ten pomysł? Co poszło nie tak? Zacznijmy więc od tego co wiem teoretycznie, a na koniec zdradzę jak ta sytuacja zakończyła się u nas w wymiarze praktycznym. Otóż dziecku w tym wieku nie jesteśmy już w stanie niczego nakazać (poza niezbędnymi sprawami z zakresu bezpieczeństwa), a dokonywanie za nie wyboru prawie na pewno przyniesie skutek odwrotny i pogłębi bunt. Bunt, który jest naturalnym poszukiwaniem własnej tożsamości, uświadamianiem smaku wolności i (a przecież to cel wychowania) usamodzielnianiem się. Jeżeli Twoje d...

Przekazywanie wiary dziecku

Obraz
"Prosząc o chrzest dla waszego dziecka, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania go w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowało Boga i bliźniego, jak nas nauczył Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku?" - takie pytanie stawia rodzicom celebrans podczas udzielania sakramentu chrztu potomstwu. Wynika z tego jasno, że przekazanie wiary jest nie tylko naszą możliwością, ale obowiązkiem - jeśli traktujemy własne zobowiązania poważnie. To co napiszę poniżej znajdzie zastosowanie do przekazywania wszelkich wartości, jednak - jak lojalnie uprzedzałem w pierwszym wpisie, ja skupię się na przekazywaniu dzieciom świętej wiary katolickiej. Poruszany problem to jedno z najtrudniejszych, a zarazem najważniejszych obowiązków rodziców wobec własnych dzieci. Nie mam monopolu na metodę, moja najstarsza córka ma 15 lat, więc o efektach tego jak wykonaliśmy tę misję z moją żoną dopiero się przekonamy, ale chciałbym podzielić się z Tobą - drogi czytelniku - moimi ...

Po co dzieci? Jakie jest moje zadanie?

Obraz
     Chciałbym w tym wpisie zarysować kilka kluczowych kwestii, które postaram się pogłębić w kolejnych notkach, jednak bez odpowiedzi na fundamentalne pytania trudno będzie dobierać i oceniać narzędzia dążenia do celu. A ten fundament to dla mnie odpowiedź na dwa pytania: po co decydujemy się na dzieci i jakie jest nasze zadanie, cel wychowania. Na pierwszą kwestię można odpowiedzieć oczywiście zgodnie z prawami biologii, że posiadanie potomstwa jest kluczową z punktu widzenia przetrwania gatunku kwestią, oczywistością jak oddychanie czy odżywianie. I będzie to prawda. Tyle, że jako istoty myślące wciąż będziemy poszukiwać głębszego sensu w naszym powołaniu do bycia rodzicami. I tu zaczynają pojawiać się różne motywacje, wszystkie - w mojej opinii - w konsekwencji straszne, poza tą, że dziecko jest oczekiwanym i pożądanym owocem związku kobiety i mężczyzny. Inne, najczęstsze motywacje to: wizerunek (jest dobrze widziane na niektórych stanowiskach politycznych...

Dlaczego? Po co? Ale o co chodzi?

Obraz
  W zeszłym roku skończyłem czterdzieści lat. To taki wiek, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad dotychczasowym życiem, przynajmniej ja tak miałem. No więc zrobiłem bilans. Jestem absolwentem trzech wyższych uczelni, od 2002 roku przedsiębiorcą z różnymi efektami, ale zadowolonym ze swojej aktywności zawodowej, jestem prezesem Towarzystwa Biznesowego Wrocławskiego zrzeszającego katolickich przedsiębiorców, mam sporo znajomych, kilku dobrych przyjaciół. A jednak wyszło mi, że najważniejsze co w życiu udało mi się zbudować to moja rodzina. Moja cudowna żona Marta, oraz piątka niesamowitych dzieci: Patrycja, Wiktoria, Igor, Ania i Kasia. Najstarsza córka ma skończone 15 lat - najmłodsza roczek. Ponieważ nie mam najmniejszych wątpliwości, że jest to największy skarb i jednocześnie największe osiągnięcie mojego życia, postanowiłem spisać jak widzę rolę mężczyzny w rodzinie, rolę ojca. Głównie po to, aby po latach moje dzieci mogły zobaczyć jak to widziałem, ale też chę...